czwartek, 9 czerwca 2011

Serwetka Jaśmin

Opis wykonania znajduje się w książce Stefanii Martyniuk "Serwety nowe wzory".  Do wyboru mamy trzy warianty serwety -  dużą o średnicy 72 cm, średnią -  48 cm i małą - 30 cm.



Obawiałam się, że nie zdążę skończyć dużej do piątku, więc zdecydowałam się na średnią. Serwetkę zrobiłam dla koleżanki, która mieszka w okolicach Kartuz.
W sobotę wybieram się do Pracowni na Kaszubach na podstawowy kurs przędzenia. Już sie cieszę, bo to i pogaduchy z koleżankami  będą i co jest dla mnie bardzo ważne, dowiem się, jak poprawnie prząść na kołowrotku  i wrzecionie.
 Serwetka ma 40 cm średnicy. Dziergałam ją z nici Maxi w kolorze ecru  na drutach pończoszniczych nr 3.




Bardzo Wam dziękuję za odwiedziny na blogu i miłe komentarze.  

wtorek, 7 czerwca 2011

Ranek w lesie

Udało mi się zrobić  parę zdjęć.  Udało się to odpowiednie słowo, bo teraz w lesie moje rece zajmują się prawie wyłącznie machaniem i odganianiem od siebie oraz psa tabunów  kąsających  meszek i  krwiożerczych komarów. Pojawiły się  pod koniec maja.  Gdyby nie olejek wanilowy, który jako tako chroni przed tym paskudztwem, to spacer nie należałby do przyjemności.

Życzę Wam dobrego i spokojnego dnia:) 











  



niedziela, 5 czerwca 2011

Relaks

Dzisiaj popadłam w stan błogiego lenistwa.  Bardzo mi odpowiada wygodny fotel na balkonie,  kawa w ulubionej filiżance oraz  lody z bakaliami firmy Grycan. Do tego książka autorstwa Stanisławy Fleszarowej-Muskat i cudowna  muzyka relaksacyjna.





Wszystkim życzę udanego niedzielnego wypoczynku :)))

czwartek, 2 czerwca 2011

Prezent

Znajomi  mile mnie zaskoczyli. Dostałam od nich w prezencie miniaturkę kołowrotka pionowego.  Ma ponad 30 lat i 41 cm wysokości. Brakowało  mu jedynie korbowodu łączącego pedał z kołem napędowym, więc  połączyłam je za pomocą sznureczka.


 Wypisz wymaluj jak ten z galerii Muzeum w Raciborzu-  kołowrotek pionowy polichromowany, Śląsk XIX w.


Zdjęcie pochodzi ze strony Muzeum w Raciborzu.

A tu dla porównania.

Ostatnio zajmuję się wyłącznie przędzeniem i szyciem. Wełny przybywa. Moccę i brązik przędę na kołowrotku, a siwy dym na wrzecionie. Mam wrażenie, że ta przędziona na wrzecionie jest bardziej miękka.
 Mam  także pomocników. Rośnie kolejna prządka. Jest bardzo zainteresowana kołowrotkiem i wrzecionem. Na razie pomaga mi zwijać wełnę, a pies zaraz układa się przy kołowrotku, kiedy zabieram się do przędzenia.