Dostałam od Elżbiety na zakończenie kursu tę oto alpakę w kolorach beżu i ciemnego brązu.
Dziękuję Elżbieto, bo to okazja, abym poćwiczyła i utrwaliła to wszystko, o czym rozmawiałyśmy:)
Nie mam czesaków, więc te rolę z całkiem dobrym rezultatem spełniły dwie psiejskie szczotki. Nie są zbyt duże i czesanie zajęło mi trochę czasu, ale była to bardzo przyjemna czynność. Powybierałam pozostałe drobinki roślin i grudki włókien nie nadające się moim zdaniem do przędzenia. Po wyczesaniu alpaka zrobiła się miękka i puchata.
Przędzenie tak przygotowanej alpaki to była poezja.
Na kursie poznałam sposób, jak można zwinąć uprzędzioną wełnę w kłębuszek wykorzystując rolkę po papierze toaletowym.
Chciałam sprawdzić, czy uda mi się uprząść dwie nitki bezpośrednio z kłębuszka, ale nitka wyciągana ze środka się haczyła, więc zrobiłam dwa i po uprzędzeniu mam 55 m mięciutkiego, wełnianego precelka.