piątek, 26 sierpnia 2011

Brązy i szarości

Mam zaległości w czytaniu i komentowaniu Waszych blogów. Sporadycznie udawało mi się zerknąć, co ciekawego zrobiłyście i skrobnąć  kilka słów.
Wypadek  z psem zapoczątkował serię nieprzyjemnych  zdarzeń.
Czyszczenie runa i przędzenie wpływało pozytywnie  na poprawę mojego  kiepskiego nastroju i te  czynności dominowały  przez dwa ostatnie tygodnie.

W rezultacie uprzędłam 580 m alpaki w kolorze mlecznej czekolady, ale  nitce brakowało miękkości i puszystości.  Podobnie wyglądała nitka tego  szarego merynosa, z której początkowo byłam zadowolona.  Nadal  mam trudności z uzyskaniem właściwego skrętu.
Obydwie wełny jeszcze raz wrzuciłam na kołowrotek. Kołem kręciłam w odwrotna stronę.  Nitki zrobiły się bardziej puszyste i przyjemne w dotyku, chociaż alpaka podczas rozkręcania przerwała się w kilku miejscach.
 Ostatecznie po skręceniu dwóch nitek uzyskałam 290 m czekoladowej alpaki i 137 m szarego merynosa. Z alpaki zaczęłam robić chustę.

 





9 komentarzy:

  1. ardzo fadnie ci wyszlo .jak skoncze mojego jakobsa biore sie za alpake bede porownywac ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haces unos trabajos preciosos. Me gusta mucho tu blog, gracias por seguir el mio.
    Un abrazo

    OdpowiedzUsuń
  3. Niteczki są cudnej urody. Oj, zazdroszczę Ci tej zdolności wytwarzania takich cudowności.
    Pozdrawiam i życzę, by kłopoty poszły sobie w siną dal.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne wełny,chusta zapowiada się super

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładnie! Chusta będzie piękna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładne wełenki i chusta zapowiada się pieknie!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Wam bardzo za komentarze:) Chustę z uprzędzionej wełny robi sie dobrze, jest mięciutka. Może uda mi się ją skończyć do niedzieli. Ciekawa jestem, jak będzie wyglądała po zblokowaniu.

    OdpowiedzUsuń